MAŁGORZATA WARDA - SŁOWA MAJĄ MOC

CODZIENNIK

O miłości, okładkach i czarnej magii

 

Milosc_pod_Psia_Gwiazda-1376526530709.jpg

 

             Anna Łacina swoją powieścią "Miłość pod psią gwiazdą" mówi nam, że nie ma znaczenia, czy bohater posiada siedemnaście lat, trzydzieści siedem czy siedemdziesiąt - jego marzenia są niemal takie same, a zdrada boli równie mocno. W rozmowie z Anią, którą mam nadzieję niedługo przytoczyć w całości, usłyszałam od niej, że lubi młodzież i rozumie ich problemy, ale zawsze w swoich powieściach przemyca też bohaterki drugoplanowe - dorosłe. Wiem, że Ania czyta książki "rodzinnie": z mężem i z synem. Myślę więc, że po jej powieści również mogą sięgnąć czytelnicy małoletni jak i ci, którzy już dawno przekroczyli trzydziestkę ;-)

 

            Czekałam na "Miłość pod psią gwiazdą", ponieważ niedawno w ręce wpadła mi inna książka Ani, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Tamtą, zatytułowaną "Czynnik miłości" czytałam jak wariatka do trzeciej w nocy, aż skończyłam, niepomna na to, że na szóstą rano miałam nastawiony budzik do pracy. Historia, zadawałoby się banalna, opowiadała o losach kilku bohaterów: dziewczyny, która założyła sobie konto internetowe, tworząc fałszywą tożsamość, co bardzo skomplikowało jej świat. Druga bohaterka kochała się w Edwarcie Cullenie ze "Zmierzchu" i nagle na posesję jej rodziców wprowadził się chłopak, wyglądający jak Edward i... ze skrzącą jak Edward skórą. W powieści znalazła się też historia matki, której mąż nie kochał tak, jak powinien był kochać... Wzruszałam się i śmiałam, a każdą stronę pochłaniałam i wprost nie mogłam się doczekać, kiedy spotkam się z Autorką i będę mogła jej powiedzieć, że napisała naprawdę świetną powieść. Okazja się w końcu nadarzyła. Wyznałam Ani, że "Czynnik miłości" mnie zachwycił, a ona odparła, że właśnie napisała książkę, którą można uznać za dopełnienie "Czynnika" - "Miłość pod psią gwiazdą". Książka ta dokańcza kilka historii z "Czynnika" i jednocześnie rozwija nowe opowieści. Co jednak najważniejsze, jest równie dobra jak jej poprzedniczka.

 

            Znowu mamy krąg kilku osób. Magda, ta sama, która w "Czynniku" stworzyła sobie fałszywą tożsamość, tym razem staje się obiektem westchnień chłopaka z jej szkoły. Andrzej nie umie się dobrze ubrać, ma nadwagę i jest pośmiewiskiem klasy, ale pewnego dnia pod jego stopy spada kartka z wierszem, która odmieni mu życie. Pojawiają się ciekawi bohaterowie drugoplanowi, na przykład Lucyna, dorosła kobieta, która całe życie gotuje i opiekuje się swoim bratem, nie dostrzegając, że nie zbudowała przez to własnego życia. Jest Pies - zły pies, którego Magda wykorzysta do rzucenia uroku na nauczyciela. I jest piękny chłopak, który jednak nie potrafi okazać uczuć.

 

            Powieść przenosi nas w czasy szkoły i tamtejszych problemów. Ci, którzy mają ten etap za sobą, będą mieli możliwość przypomnieć sobie, jak to jest, gdy czas rozmowy z przyjaciółką wyznaczał lekcyjny dzwonek, albo jakie to uczucie, gdy nie można podejmować decyzji o swoim życiu a dorośli, którzy podejmują tę decyzje za nas, wcale nie wydają się być mądrzejsi od siedemnastolatków. Ci czytelnicy, którzy chodzą jeszcze do szkoły, poczują się tak, jakby czytali o sobie. Dzięki "Miłości pod psią gwiazdą" będą mogli rozejrzeć się wokół i dostrzec osoby takie, jak Andrzej czy Robert - które czekają na dobre słowo czy ciepły gest, żeby się przed nami odsłonić i pokazać swoje dobre strony.  Autorka otwiera nam też oczy na fakt, że problemy siedemnastolatków nie różnią się tak bardzo od problemów bohaterów dorosłych. Wszyscy marzą, by być kochanymi i znaleźć swoje miejsce w świecie. W powieści pojawia się też szczypta magii. Uroki i zaklęcia wydają się wpływać na losy bohaterów, zmieniając ich rzeczywistość. A rzeczywistość kreowana przez Łacinę wcale nie jest cukierkowa. Każdy bohater boryka się z problemami, które niekiedy wydają się ponad jego siły. Bohaterowie szukają szczęścia tam, gdzie go nie znajdą, biegają za marzeniami, które, gdy przychodzi do ich spełnienia, nie wydają się jak we śnie. Jednocześnie Łacina łączy ścieżki bohaterów, tworząc kolory wzór, który w końcu staje się dla nas czytelny.

 

            Czytając książki Ani, ciągle się zastanawiam, dlaczego nie widzę ich w Empikach, czemu nie jest o nich głośniej w necie? Mamy tu przecież wszystko, co powinno stanowić o sukcesie powieści. Jest świetna konstrukcja fabuły, są realni, współcześni bohaterowie, naturalne dialogi, świetne młodzieżowe teksty. Mamy właściwie cały świat, wykreowany przez Autorkę tak precyzyjnie, że można dać się oszukać i uwierzyć, że faktycznie istnieje osiedle, gdzie w jednym, z wieżowców mieszka Magda; jest taki dom, w którego oknie zaraz zobaczymy Patrycję, a tamten chłopak z czarnym, eleganckim parasolem to przecież Robert. Co ważniejsze, powieści Łaciny nie są płytkie, mają kilka warstw, między innymi świetnie rozwiniętą warstwę psychologiczną oraz społeczną, otwierają oczy na ważne problemy, zmuszają, by spojrzeć tam, gdzie nie chcemy patrzeć i dostrzec to, od czego normalnie odwracamy wzrok. Dzięki Łacinie dostrzegamy ludzi na wózkach inwalidzkich, choroby, przemoc, porwanie, złe warunki w schroniskach dla zwierząt. Czego więc im może brakować?

 

            Według mnie dobrej okładki.

 

            Nasza Księgarnia zaproponowała czytelnikom "białą" serię książek, która chociaż bardzo ładna graficznie, bliższa jest gustom dwunastolatków, niż osiemnastolatków. Szkoda, ponieważ powieści Łaciny wydają się być skierowane właśnie do starszego odbiorcy i myślę, że to licealiści oraz studenci czerpaliby z nich największą przyjemność. Powinnam teraz powiedzieć, że okładka to drobiazg bez znaczenia i odpuścić. Ale nie mogę, ponieważ jako pisarka doskonale wiem, że okładka jest niezwykle ważna. Jeśli książka nie trafi we właściwe ręce, nie zostanie właściwie odebrana. Boję się, że tak może się stać z książkami Ani. Nie mogę więc odżałować, że nie są "pakowane" w grafikę bliższą na przykład cyklowi "Gone" Michaela Granta. Mówię o tym dlatego, ponieważ chciałabym zachęcić do sięgnięcia po "Miłość pod psią gwiazdą" te osoby, które lubią dobre, wielowarstwowe powieści, a omijają wzrokiem "białą serię". Proszę mi uwierzyć, że pod dziecinną okładką znajduje się "dorosła" treść, która na pewno Wam się spodoba.