MAŁGORZATA WARDA - SŁOWA MAJĄ MOC

PRZECZYTANE!

PISZĄC O PRZYJAŹNI

 

  

 

 

Cieszy mnie ten debiut pisarski Agnieszki Sikorskiej- Celejewskiej głównie dlatego, że Agnieszkę znam i wiem, jak niezwykłą jest osobą. A drugi powód jest taki, że Agnieszka, kierując powieść „Jest super!” do nastoletniej młodzieży, zdecydowała się na bardzo śmiały krok, szczególnie, jeśli chce utrzymać obrany przez siebie kurs. A ja bardzo lubię odważne decyzje.

 

            Obecnie, jak pisze Moni (moni-libri.blogspot.com) „Nie nauczą wampirowe bestsellery, szczególnie te osadzone w amerykańskich realiach, jak się wysławiać, zachować i jak się pisze, czy prawidłowo mówi po polsku. Do tego maile, smsy, gry, krótkie teksty w Internecie i testy sprawdzające wiedzę ucznia i mamy skaleczoną młodzież.”.

 

            I właśnie tu jest pies pogrzebany. Agnieszki powieść, chociaż opisuje młodzież, opowiada o niej pięknym polskim językiem. Dziewczyny, chociaż nie należą do płochliwych, wiecznie trzeźwych, piątkowych uczennic, są absolutnie polskie i absolutnie nastoletnie. Historia, której stały się częścią jest ciekawa i jednocześnie może dać młodzieży wiele do myślenia, a opisana w powieści rzeczywistość jest idealnie polska i każdy, kto będzie czytał „Jest super!”, w jakimś momencie zacznie poddawać się wrażeniu deja vou, by w końcu wykrzyknąć: ja też coś takiego przeżyłem!

 

            Czy to jednak wystarczy, by książka osiągnęła sukces?

 

            Niedawno na ekranach kin gościła „Sala samobójców”, której pochwalną recenzję pisałam natychmiast po obejrzeniu filmu i który doprowadził mnie do wariacji, w której posunęłam się do obejrzenia tego filmu na DVD z mężem, oddzielnie z siostrą i „poświęciłam się” oglądając go po raz czwarty z koleżanką. Co mnie w nim zachwyciło? Bo przecież trialer, który opisywał głównego bohatera jako „zwyczajnego chłopaka” kłamał w żywe oczy, a sam Dominik nie przypominał wcale moich kolegów z ogólniaka, ani tych nieszczęśników, których kilka lat temu uczyłam w szkole sztuki! Zachwyciła mnie „inność”  bohatera, niezwykłość jego życia i przede wszystkim odwaga reżysera, scenarzysty, a także młodych aktorów, żeby tę „inność” pokazać w mocnych scenach i w nietradycyjnym ujęciu.  

 

            Niedawno pisałam też o „Zmierzchu” (proszę mi wybaczyć, że obracam się w kręgu dwóch filmów, które w sumie jakoś się uzupełniają) i znowu nasuwa mi się to samo pytanie: dlaczego ta tandeta tak mnie zachwyca, że bezwiednie uśmiecham się do ekranu, a na premierę „Przed świtem” wykupiłam sobie bilet dwa tygodnie wcześniej? Zachwyca mnie, ponieważ Bella nie jest „zwyczajną dziewczyną”, a jej kolega ze szkolnej ławki „przeciętnym nastolatkiem”. I nie mamy tu trywialnej, prostej historii.

 

Rozmawiając z Agnieszką Celejewską na temat jej książki nie kryłam moich wątpliwości dotyczących warstwy romansu w „Jest super!” oraz gustów obecnej młodzieży w zakresie bohaterów i ich perypetii. Wiadomo, że jesteśmy już dorosłe, a powieść adresowana jest do dziewczyn w wieku 16- 17 lat, ja jednak pamiętam, że w okresie, gdy byłam siedemnastolatką, w niektórych kwestiach potrzebowałam większych wrażeń i kierowały mną większe emocje niż obecnie, na przykład kompletnie traciłam rozum, gdy w grę wchodziła miłość. Jezuuuu, aż trudno w to uwierzyć, ale w tamtym czasie słuchałam eksperymentalnie Kata „Oddech umarłych światów”, potrafiłam czytać najokropniejszą, traumatyczną wojenną literaturę, której teraz bym nie tknęła, i malowałam najbardziej niepokojące obrazy w całej mojej karierze. Właśnie dlatego zapytałam Agnieszkę, czy nie boi się, że dla nastoletnich dziewczyn, w powieści będzie za mało emocji związanych z pierwszymi pocałunkami a może i pierwszym seksem? Bo przecież dziewczyny przez nią stworzone, chociaż całkiem różne i przecież współczesne, są niedoświadczone w kwestii miłości. Zadając to pytanie myślałam o statystykach, które wykazują, że co trzecia piętnastolatka uprawia seks, że pożycie seksualne zaczyna się już w gimnazjum i, że najczęściej komentowanym przez nastolatki motywem filmu „Sala samobójców” jest pocałunek Dominika i Aleksa, a w „Zmierzchu” kwestia nocy poślubnej Belli!

 

Agnieszka odpowiedziała jednak, że chciała przede wszystkim napisać o przyjaźni, o tym, jak wielką można z niej czerpać siłę i, że można zrobić coś naprawdę konstruktywnego ze swoim życiem, niezależnie od tego, z jakiego domu się pochodzi.

 

W powieści Agnieszki bohaterki są całkiem różne: jedna jest „sztywną”, uporządkowaną dziewczyną, która nigdy nie ma ani jednego zagięcia na swoich ubraniach, a druga stanowi jej przeciwieństwo: jest pewna siebie, świetnie śpiewa i ubiera się w wyszukany sposób. Dziewczyny właśnie skończyły szkołę i postanawiają nie iść na studia. Wyjazd do innego miasta, wynajęcie tam stancji oraz życie na własną rękę wydają się ekscytujące i przysłania prozę życia, która w końcu jednak i tak je dopadnie. Miało być super, a jest niewielki pokój w mieszkaniu, gdzie żyją toksyczni właściciele. Miała być praca, a dziewczyny ciągle trafiają na ogłoszenia dotyczące akwizycji. Miało być pięknie, a jest deszcz i brakuje pieniędzy. Nie ma nowych ubrań, nie ma dobrych relacji z pozostawionymi w innym mieście rodzinami. Faktycznie, z marzeń, pozostaje dziewczynom przyjaźń i trzeba przyznać Agnieszce, że opisana przez nią przyjaźń daje poczucie ciepła. Bezwzględnie z całej  powieści bije ciepło. Czytając „Jest super!” przypomnimy sobie smak zupy chińskiej pitej na głodny żołądek, przypomnimy sobie, jak to było podejmować pierwsze dorosłe decyzje i zastanowimy się, jak bardzo konstruktywnie można podejść do swojego życia i do trudnych sytuacji.

Czy to wystarczające jednak powody, by młodzież "kupiła" tę historię? 

           

               Cieszę się, że Agnieszka napisała właśnie to i właśnie tak ujęła temat. Książka na pewno stanowi alternatywę dla młodzieży, która nie do końca odnalazła się w klimatach bolesnych problemów i introwertycznych, samotnych bohaterów. Mam nadzieję, że znajdzie swojego odbiorcę, a może dzięki niej powstanie trochę więcej literatury ukazującej młodzież nie tak bardzo pozbawioną złudzeń.

 

Do zapoznania się z rozmową z Agnieszką, zapraszam do nowego działu na moim blogu "Rozmowa z...", który mam nadzieję, że będzie wkrótce przybierał większych rozmiarów.